Kategorie
    Značky
      Blog
        Produkty
          Nie odnaleziono żadnych produktów.
          NowośćZ powrotem w magazynie
          Użytkownik
          Menu

          Zapasowy kolimator w praktyce łowieckiej

          Zapasowy kolimator w praktyce łowieckiej
           Tomáš Ježek  Tomáš Ježek
          Tomáš Ježek 
          16.03.2026
          Połączenie lunety celowniczej i kolimatora na jednym sztucerze może w niektórych sytuacjach łowieckich być dużą zaletą. Jakie są plusy, minusy i kiedy takie rozwiązanie ma sens?

          Noszenie na broni jednocześnie lunety celowniczej i kolimatora w praktyce łowieckiej nie jest zbyt częste i niewielu myśliwych z tego korzysta, jednak w określonych sytuacjach ma to swoje zalety. W tym artykule przyjrzymy się temu rozwiązaniu bliżej.

           

          Dzisiejszym standardem łowieckim w zakresie celowania jest sama luneta celownicza. Przez długi czas na sztucerach „przetrwały” także przyrządy mechaniczne jako swego rodzaju zapasowe, jednak większość współczesnych modeli nie posiada ich ze względu na ich faktyczną zbędność. Podczas polowań zbiorowych, gdzie strzela się na krótkich dystansach, rozpowszechniły się natomiast kolimatory jako alternatywa dla uniwersalnych, lecz mniej szybkich przy strzelaniu do poruszającej się zwierzyny lunet do polowań zbiorowych (LPVO). Jak jednak rozwiązać sytuację, gdy chce się mieć jedną broń z mocną lunetą celowniczą, przeznaczoną głównie do indywidualnego polowania na większych dystansach, a jednocześnie nie rezygnować z możliwości strzału na bardzo krótkich odległościach z naciskiem na szybkość reakcji? Klasycznym rozwiązaniem byłoby wzięcie sztucera z mechanicznymi przyrządami celowniczymi i wyposażenie go w montaż przelotowy umożliwiający celowanie pod lunetą. Takie sztucery są nadal dostępne na rynku, jednak ich wybór jest ograniczony. Wysoki montaż oddala z kolei lunetę od osi lufy, co z punktu widzenia kompensacji balistycznej i ergonomii jest problematyczne. Alternatywą jest dodanie otwartego mikro-kolimatora obok lub nad lunetą. Podobne rozwiązanie można dość często spotkać w wojskowym lub taktycznym strzelectwie, lecz nie w łowiectwie. Większość myśliwych po prostu z czegoś takiego nie korzysta, podobnie jak z montażu przelotowego. Jednak w określonych scenariuszach łowieckich jest to z pewnością interesująca opcja, która zasługuje na większą popularność, dlatego przynajmniej w skrócie przedstawimy ją na tych stronach dla potencjalnie zainteresowanych.

           

          Sposób celowania z bocznym montażem.

          Zalety i wady

          Osobiście spotkałem się z tym rozwiązaniem na łowisku w Afryce. Właściciel specjalizujący się w odstrzale dzików miał na swoim repetierze z mocną lunetą celowniczą zamontowany z boku kolimator do strzałów poprawkowych i bardzo chwalił sobie to rozwiązanie. Sam mam doświadczenie z taką konfiguracją ze strzelectwa sportowego i jeśli trochę się z nią oswoicie, naprawdę pozwala bardzo szybko reagować na niespodziewane dynamiczne sytuacje na bliskim dystansie.

          W porównaniu z mechanicznymi przyrządami celowniczymi kolimator ma przewagę w szybszym zgrywaniu na cel, a także wyraźnie ułatwia celowanie w gorszych warunkach oświetleniowych. Są co prawda tacy strzelcy, którym kolimator nigdy nie odpowiada — przyczyną może być nawet wada wzroku — jednak większość strzelców zgadza się, że w porównaniu z „mechaniką” pozwala on osiągać ogólnie lepszą celność i krótsze czasy. Ponadto przy wyborze montażu do lunety nie trzeba ograniczać się do wysokich typów z prześwitem. Mechaniczne przyrządy celownicze są oczywiście mniej wrażliwe niż złożone urządzenia łączące elektronikę i szkło, jednak jakość kolimatorów, nawet tych tańszych, w ostatnich latach znacząco wzrosła. Wytrzymują naprawdę brutalne użytkowanie, kaprysy pogody, a baterie wytrzymują dosłownie dziesiątki tysięcy godzin pracy. Wzrost masy broni jest pomijalny. Dla przykładu jeden z moich kolimatorów, UTG OP3, waży wraz z bocznym montażem łącznie 57 g. Większą wadą mogą być wymagania przestrzenne, ponieważ kolimator nieco „wystaje” z obrysu sztucera. Wśród wad należy też wspomnieć o aspekcie finansowym. Przyzwoite kolimatory zaczynają się od około 4 000 CZK, ale mogą kosztować nawet dwa- lub trzykrotnie więcej. Przy wyborze warto szukać czegoś małego, otwartego, co nie zajmie na broni zbyt wiele miejsca.

          Wybór autora

          Jeśli zdecydujecie się na montaż kątowy, z własnego doświadczenia mogę polecić typ „45° Offset Picatinny” firmy TruGlo. Dzięki symetrycznej konstrukcji można go zamontować po obu stronach broni, jest minimalistyczny i waży zaledwie 30 g. Dodatkowo jest bardzo niski – tylko 4,5 mm ponad poziom montażu broni – dzięki czemu mieści się pod większością lunet celowniczych, czego zdecydowanie nie można powiedzieć o wszystkich „kątowych” montażach dostępnych na rynku. Pewnie trzyma nastawę (testowałem go w połączeniu z karabinami w kalibrach 6,5 Creedmoor i .444 Marlin), nie zauważając żadnej zmiany punktu trafienia. Jakość jest więcej niż przyzwoita, a cena rozsądna – 812 CZK.

          Montaż „45° Offset Picatinny” firmy TruGlo.


          Większość myśliwych czegoś takiego nie wykorzysta, ale w specyficznych scenariuszach łowieckich jest to interesująca i pod wieloma względami bardziej wartościowa alternatywa dla montażu przelotowego i mechanicznych przyrządów celowniczych!“

           

          Wybór montażu

          Jeśli chodzi o montaż, musicie zdecydować, gdzie zamocować kolimator. W zasadzie są trzy możliwości: montaż kątowy, który mocuje się do tej samej bazy co lunetę celowniczą. Dalej specjalny pierścień montażowy, który mocuje się bezpośrednio na lunecie i zawiera bazę montażową dla kolimatora, a ostatnią możliwością jest zamocowanie kolimatora na łożu przednim. To jednak zakłada, że wasza broń posiada łoże z interfejsem montażowym, co w przypadku sztucerów łowieckich spotyka się rzadko, więc tę opcję możemy pominąć. Oprócz wersji ze standardem Picatinny dostępne są także montaże z interfejsem (footprint), do którego kolimator mocuje się bezpośrednio bez płytki pośredniej. Zaletą jest oszczędność miejsca i masy, wadą mniejsza uniwersalność. Istnieje kilka wzajemnie niekompatybilnych typów footprintów (Docter, RMR, RMS, ACRO i inne), dlatego wymaga to dokładniejszego wyboru.

          Jaki typ montażu wybrać? Mocowanie do lunety w porównaniu z montażem bocznym mniej przeszkadza w manipulowaniu bronią, a także nie potrzebujecie wolnego miejsca na bazie i nie jesteście ograniczeni położeniem rączki zamka ani oknem wyrzutowym jak w przypadku „kątówki”. Z drugiej strony kolimator nad optyką oznacza, że znajdzie się on dość wysoko nad osią lufy. Dlatego osobiście do zastosowań łowieckich skłaniam się raczej ku montażom bocznym, ale jest to czysto subiektywny wybór – zależy, co komu bardziej odpowiada. Montaż boczny umożliwia również zamocowanie termowizji lub noktowizji obok lunety, o ile pozwalają na to wymiary urządzenia. Zaletą takiego rozwiązania jest szerszy i czystszy obraz niż w przypadku nasadki, bez konieczności zamieniania noktowizji z lunetą. W sumie jest to rozwiązanie raczej niszowe, ale niektórym może odpowiadać.

          Na rynku dostępna jest niezliczona liczba montaży dla obu rozwiązań w różnych przedziałach cenowych. Osobiście mam bardzo dobre doświadczenia z montażem kątowym „45° Offset Picatinny” firmy TruGlo, patrz box. W swoim samopowtarzalnym karabinie typu SPR AR-15 używam natomiast kombinowanego montażu UTG Accu-Sync z dodatkowym interfejsem Anti-cant Leveler II i jestem z niego w pełni zadowolony, choć nie jest to zastosowanie łowieckie.

          Przy montażach bocznych na repetierze należy podczas instalacji zwrócić uwagę, aby kolimator nie znajdował się na drodze wyrzucania łusek ani rączki zamka.

           

          Broń z montażem bocznym należy przechylić, aby ustawić oko w osi kolimatora.

          Celowanie i jego pułapki

          Jak właściwie się przez to celuje? W przypadku kolimatora zamontowanego nad lunetą – normalnie, tylko z odpowiednio uniesioną głową. Oczywiście odbywa się to kosztem idealnego złożenia do strzału, jednak na dystansach, na których kolimator będzie używany, nie powoduje to zauważalnej utraty celności. Problemem jest raczej przystrzelanie, ponieważ kolimator będzie znajdował się wyraźnie powyżej osi lufy, a jednocześnie będziecie chcieli używać go na krótkich dystansach. Sensowne jest przystrzelanie go na odległość około 25 metrów, jednak trzeba liczyć się z tym, że np. przy strzałach na 5 metrów punkt trafienia będzie wyraźnie niższy.

          W przypadku montażu bocznego ten problem znika, jednak podczas celowania trzeba przechylić całą broń w jej osi o około 45°, aby ustawić kolimator naprzeciw oka. Wymaga to trochę treningu, zanim stanie się to nawykiem, i na początku może wydawać się nienaturalne, ale można się do tego przyzwyczaić.

          Jeśli więc uznacie, że dla waszej konkretnej praktyki łowieckiej zapasowy kolimator byłby korzystny, nie ma powodu, aby tego nie spróbować. Jak już wspomnieliśmy, nie jest to rozwiązanie odpowiednie dla każdego myśliwego, ale dla niektórych może okazać się wręcz idealne.


          Montaż TruGlo można kupić w sklepie STROBL.CZ s.r.o. Więcej informacji znajdziecie na stronie strobl.cz, lub bezpośrednio na stronie producenta truglo.com

          Źródła zdjęć: Archiwum autora
          Autor: Tomáš Ježek
          Artykuł pierwotnie ukazał się w czasopiśmie Lovec wydawanym przez Extra Publishing


          Koszyk zawiera niedozwolone pozycje

          Košík je prázdný

          Pokaż koszyk

          Towar został dodany do porównania

          Proszę czekać...
          Nie można dokonać zamówienia. Spróbuj później ponownie.
          Wyświetlimy stronę internetową w tym języku:
          Pokaż inne opcje
          Výběr jazyka